Wakacje - Dawne czasy.
Pamiętam wakacje za czasów komuny, kiedy nic nie było w sklepach. Nasze plecaki były bardzo ciężkie bo cały prowiant, który był nam potrzebny do przeżycia na wakacjach nieśliśmy ze sobą. Nawet denaturat potrzebny do kuchenki turystycznej. Namioty, materace (nie było wtedy karimat), śpiwory i wszelkie inne rzeczy niezbędne do życia targaliśmy na własnych plecach. Kiedy docieraliśmy na miejsce to zostawaliśmy tam do końca pobytu bo zbyt dużo było tego pakowania, aby to ciągle powtarzać. Zazwyczaj jeden miesiąc wakacji pracowaliśmy aby w drugim ich miesiącu mieć za co wyjechać. To były niesamowite czasy, bardzo trudne ale i ciekawe. Takie
Wakacje zupełnie inaczej się wspomina niż te dzisiejsze. Inaczej smakuje coś, na co ciężko się pracowało niż to , co podane jest na tacy. Nie mieliśmy wtedy aparatów fotograficznych i nie mamy żadnych pamiątek z tamtych miejsc, ale wspomnienia są jak żywe. Pamiętam smak makaronu z leśnymi jeżynami zbieranymi w lesie czy też okropne zupki w proszku. Zazwyczaj taki pobyt kończył się wtedy, kiedy brakło żywności. Chciałabym jeszcze kiedyś poczuć smak tamtych wakacji.
